Warszawa
796-915-628
kontakt@animaliaszkolenia.pl

Wizyta u lekarza weterynarii

Wizyta u lekarza weterynarii, czyli co robicie źle… 

Jest wiele rzeczy, których Wasz lekarz weterynarii Wam nie powie. Po pierwsze dlatego, że wielu boi się stracić klienta za zbytnią szczerość czy, mówiąc wprost, opiernicz. Lekarze weterynarii są różni, tak jak i lekarze ludzcy. Podczas życia ze swoim pupilem natraficie na pasjonatów – lekarzy wyjątkowych, czy na rzemieślników, którzy po prostu wykonują dobrze swoją pracę. Ważne abyście Wy byli świadomymi opiekunami i robili wszystko, żeby zapewnić Waszemu zwierzakowi maksymalny możliwy komfort przy wizytach w gabinecie oraz wiedzieli co w ogóle dzieje się z Waszym pupilem. Należy pamiętać również, że ogromy stres, presja, wiele trudnych przypadków sprawiają, że lekarze weterynarii od ponad 30 lat są grupą zawodową, która jest najbardziej narażona na śmierć samobójczą. Czasami jeden drobny gest, miłe słowo i dobra współpraca będą znaczyć dla Waszego lekarza weterynarii tyle co życie. Pamiętaj, że lekarz weterynarii też jest człowiekiem i szanuj go jak sam chcesz być szanowany. Błędy, potknięcia nigdy nie wynikają z premedytacji, żaden lekarz nie chce działać na szkodę naszych zwierząt. Większość lekarzy weterynarii wybrało ten zawód z miłości do zwierząt… Pamiętajcie o tym. Unikajcie również błędów, które popełnia większość ludzi – nie tylko dla dobra lekarzy, ale również dla Waszego zwierzaka.

Opiszemy Wam kilka największych błędów opiekunów, które przewijają się przez grupy i fora. 

1. Nie pytacie! 

„Mój piesek dostał 2 jakieś zastrzyki” Jakie? Nikt nie wie. „Mój kotek dostał taką tabletkę i po niej się źle czuł” Jaką? Nikt nie wie. „Weterynarz powiedział, że to taka i taka choroba”. Jakie były badania? Czemu tak stwierdził? Nie było badań, nie wiadomo czemu. „Weterynarz polecił taki sposób żywienia” Dlaczego? Bo podobno jest dobry. 
Takich wymian zdań na forach, grupach można przeczytać setki, a nawet tysiące. Musicie pytać lekarzy! Nie bójcie się pytać! Nie ma głupich pytań! Macie prawo nie wiedzieć! A jak nie rozumiecie to pytajcie aż zrozumiecie. Musicie wiedzieć, po co, na co, dlaczego tak, a nie inaczej. Po pierwsze płacicie za leczenie, wizyty, badania i macie prawo do wszystkich informacji. Po drugie lekarze weterynarii nie tłumaczą Wam czasami niektórych rzeczy bo np. zakładają, że to wiecie. Po trzecie czasami mają natłok pacjentów na raz więc nie mają czasu – jeżeli jest za Wami kilometrowa kolejka, a wy macie wątpliwości, które nie muszą być rozwiane natychmiast, to umówcie się z lekarzem żeby do Was zadzwonił później i wytłumaczył dokładnie wszystko. Lekarz powinien być Waszym nawigatorem, pokazać Wam drogi, możliwości, alternatywy, ale to WY jesteście kapitanami tego okrętu – podejmujecie decyzję, którą drogą pójdziecie i dlatego tak ważne jest abyście wszystko dokładnie rozumieli zanim zdecydujecie. MUSICIE wiedzieć co to za zastrzyki ma dostać Wasz piesek. Antybiotyki? Sterydy? Zapytajcie i zapiszcie jaki to antybiotyk. Może się okazać, że szybko pomoże, albo nie pomoże wcale, a da wiele skutków ubocznych – w każdym przypadku warto wiedzieć co to było. Notujcie, jakie leki dostaje Wasz zwierzak, jak działały. Jeżeli kiedyś traficie (oby nie!) do lekarza weterynarii na wakacjach, albo do lecznicy 24h, w razie nagłego przypadku, będziecie mogli powiedzieć „mój zwierzak źle reaguje na to, na to, na to” ułatwi to pracę lekarzowi i oszczędzi Waszą kieszeń (nieskuteczne leczenie lub leczenie skutków ubocznych), a PRZEDE WSZYSTKIM uchronicie swojego pupila przed ponownymi powikłaniami po podaniu tego samego leku. To WY jesteście odpowiedzialni za Waszego zwierzaka i macie znać jego organizm. 
Dodatkowo, ale tylko dodatkowo – gdy chcecie pogadać na forum czy grupie o leczeniu czy diagnostyce pieska, kotka, chomiczka, popytać o podobne przypadki to musicie wiedzieć co do tej pory dostawał Wasz podopieczny, jakie miał badania, jakie wyniki. Zawsze będziemy Wam powtarzać, że internet to nie jest miejsce na podejmowanie decyzji o leczeniu pupila, nie warto wierzyć we wszystkie rady bo niektóre są po prostu głupie, nie leczyć psa z doktorem Google czy według instrukcji randomowej „Cioci” z Facebooka… ALE! Jeżeli macie wiedzę o leczeniu Waszego zwierzaka, o diagnostyce to czasami warto porozmawiać z ludźmi, nawet w internecie, czasami można otrzymać wartościowe porady, które oczywiście zawsze konsultujemy z naszym lekarzem prowadzącym. 

Reasumując – od dziś pytacie o wszystko czego nie rozumiecie lub nie wiecie, pytacie czemu, po co, co to zmieni, jak pomoże, jakie są alternatywy. Po wizycie u lekarza weterynarii wiecie wszystko i wszystko jest dla Was jasne, nie boicie się też prosić o badania dodatkowe. Możecie nam wierzyć będzie to dobre i dla Waszego zwierzaka i dla Waszego lekarza 🙂 

2. Nie macie zaufanego lekarza weterynarii. 

Podstawowy błąd. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest łatwo znaleźć idealnego lekarza, ale musicie próbować. Najważniejsze, żebyście ufali lekarzowi – ALE jak wspominaliśmy wcześniej nadal macie pytać i wszystko wiedzieć, rozumieć. Ważne jest aby mieć lekarza, który doskonale zna naszego zwierzaka, jego organizm, potrafi czasami udzielić porady telefonicznej czy powiedzieć, że konieczna jest wizyta. Każdy organizm jest zupełnie inny i inaczej reaguje na różne rzeczy, ma inną tolerancję na przeróżne czynniki dlatego tak ważne jest aby lekarz znał naszego pupila. Ważne jest to nie tylko ze względu na psa, ale również na Was – gdy dzieje się coś poważnego, martwicie się warto mieć w weterynarzu opokę, wsparcie i wiedzieć, że Wasz ukochany pies jest w dobrych rękach. Ale i lekarzowi niejednokrotnie jest „łatwiej” leczyć psa, którego zna doskonale – wie co działa, co nie działa, zna całą historię zwierzaka. 

3. Nie bierzecie wypisów z wizyt „nagłych” 

Czasami zdarza się, że musicie nagle udać się do jakiegokolwiek weterynarza czy lecznicy 24h bo Was lekarz jest na urlopie, Wy jesteście na urlopie w innym mieście, albo to święto czy środek nocy. Bezwzględnie i ZAWSZE bierzecie wypis z wizyty. Co zbadano, z jakim wynikiem, jaki był stan zwierzaka, co mu podano itd. itp. Na wypisie musi być jak najwięcej informacji bo, możecie nam wierzyć, przy stresie zapomnicie na 100% co się działo na wizycie. Szczególnie jeżeli chcecie kontynuować leczenie u Waszego lekarza weterynarii – wypis w łapkę. Nie wychodzicie z kliniki bez dokumentacji medycznej. 

4. Nie robicie badań 

W interesie Waszym i Waszego zwierzaka jest robienie mu badań – możecie mu przedłużyć życie, skrócić chorobę, wykryć wcześniej chorobę, a nawet realnie oszczędzić pieniądze na nietrafne diagnozy i nietrafne leczenie. Często rozpoczynacie badania i diagnostykę, ale objawy ustępują i jakoś tak Wam się zapomina, że nic z tych badań nie wyszło na razie i lekarz prosił o wykonanie kolejnych. Potem objawy wracają… Niektórzy weterynarze leczą też psy objawowo. Nie przerywajcie diagnostyki, pytajcie lekarza o możliwość wykonania badań dodatkowych, pytajcie jak dany lek wpływa na organizm, co trzeba kontrolować (np. zwierzaki z chorobami serca w zaawansowanych stadiach dostają niejednokrotnie leki moczopędne co bardzo obciąża nerki – konieczne są regularne badania!). Pilnujcie regularnych wizyt, badań, osłuchania psa przy każdej wizycie, stosujcie się do zaleceń lekarza.

5. Nie pilnujecie profilaktyki 

Macie ustalać z lekarzem prowadzącym harmonogram szczepień, odrobaczeń, badań – niektóre terminy będą sztywne (np. wścieklizna – terminy ustalone odgórnie przez państwo), inne będą dostosowane do trybu życia waszego zwierzaka, do stanu jego zdrowia. Notujcie to w kalendarzu i pilnujcie. Oczywiście, nic się nie stanie jak naszego pupila odrobaczymy tydzień później niż powinniśmy, ale już jeżeli zapomnimy o tym na rok to może być różnie. 

6. Nie wpadacie do lekarza gdy zwierzak jest zdrowy (szczególnie psy!)

Jakie skojarzenie może mieć zwierzak z wizytą u lekarza weterynarii? Ból, cierpienie, choroba 😉 To prosta droga do posiadania psa z traumą, który na sam widok budynku dostaje histerii. Wtedy nawet, gdy idziecie z pupilem na szczepienie, które, dobrze wykonane, często nie boli wcale, będzie powodowało u psa strach, niepokój, a w najlepszym wypadku tylko dyskomfort. Po co narażać na to naszego ukochanego Milusińskiego? Wpadnijcie czasami do lekarza, tak po prostu na socjalizację. Nie musicie nawet wchodzić do gabinetu jeżeli jest wielu pacjentów. Wystarczy wejść do poczekalni, chwilę posiedzieć, nagrodzić grzeczne zachowanie. Jeżeli nie ma pacjentów, tym lepiej – garść najpyszniejszych smakołyków do ręki lekarza i budowanie pozytywnych skojarzeń. To naprawdę ważne, żeby Wasz pies nie bał się lekarzy. Tak jak wspomniałyśmy na początku tekstu – większość lekarzy weterynarii wybiera ten zawód z miłości do zwierząt – dla ich higieny psychicznej też jest fajnie jeżeli chociaż część pacjentów ich lubi 😉 

7. Nie „odczulasz” zwierzaka w domu

Zwierzęta zazwyczaj nie lubią dotyku czy grzebania w niektórych miejscach ciała. Najczęściej są to: uszy. oczy, łapki, głowa, pysk i pupa, ogon. Aby ułatwić życie, przede wszystkim, naszemu pupilowi (minimalizacja stresu, dyskomfortu), ale również lekarzowi, który czasami zbadać te miejsca musi, powinniśmy zwierzę uczyć, że cierpliwe poddanie się oględzinom czy wpuszczaniu kropli zaprocentuje świetną nagrodą 😉 Dla bezpieczeństwa i zdrowia Waszego pupila musicie, Wy oraz lekarz, mieć możliwość zajrzeć mu wszędzie, dotknąć go wszędzie bez wywoływania stresu, paniki i ucieczki. Pamiętajcie o tym! 

8. Za bardzo jojczysz i się rozczulasz

Zwierzęta są bardzo mądre. Gdy widzą, że jojczysz, rozczulasz się, panikujesz – potrafią symulować chorobę, zaczynają też rozczulać się nad sobą „zwierzaczek chory i umiera”, a także stresują się zdecydowanie bardziej. Recepta jest prosta – niczego nie bagatelizujemy, ale nie wyjemy w poduszkę 3 dni bo piesek czy kotek będzie miał zastrzyk. Wszystko z rozsądkiem i umiarem. W gabinecie weterynaryjnym zachowujemy spokój, trzeźwy umysł (tak, wiemy, że jest cholernie ciężko, ale musicie dla swoich pupili) bo zwierzęta chłoną nasze emocje jak gąbki, a chłonięcie naszego stresu, paniki nie jest dla nich zdrowe ani psychicznie ani fizycznie. Lekarze weterynarii również mają wiele trudnych przypadków, jojcząca nad szczepieniem Pańcia to tylko niepotrzebny stres dla nich. 

9. Pozwalasz zwierzakowi pić z ogólnodostępnej miski

Miskę masz mieć zawsze swoją prywatną i koniec i kropka. Nigdy nie wiesz jaki zwierzak pił wcześniej z tej miski – może był chory na coś zaraźliwego. Napijesz się wody nie wiadomo po kim? Nie? To nie funduj tego swojemu pupilowi. 

10. Nie sprawdzasz chipa 

Jeżeli Wasz zwierzak ma chip sprawdźcie go co jakiś czas przy okazji wizyty u weterynarza (może właśnie przy tej wizycie socjalizacyjnej ze zdrowym zwierzakiem?). Czasami chipy się psują, szczególnie po badaniach typu rezonans magnetyczny. Sprawdzajcie też wpis do bazy danych – aktualizujcie informacje. Trzeba o tym pamiętać. 

Zapraszamy na nasze szkolenia!